Polish Open 2024

Kolejne duże zawody o których się dowiedzieliśmy to Polish Open. Otwarte zawody rangi mistrzostw Europy w Bielsku-Białej. Już po przyjeździe zachwyciła nas duża hala, a ilość zawodników następnego dnia wprawiła nas w osłupienie.

Tutaj konkurencja jest dużo większa. Wygrać choć jedną walkę to największe marzenie. Wiemy, że nie mamy większych szans. Ale jak to mówią nadzieja umiera ostatnia. Ćwiczyliśmy całe wakacje. Musi być jakiś efekt tych naszych ćwiczeń.

Jeszcze wtedy nie do końca rozróżniamy kategorie, w których mamy startować. Do tej pory na zawodach były U16, U18. Teraz pojawiły się nazwy Cadet i Junior. Trener zgłasza nas do Juniora. Jesteśmy przekonani, że to prawidłową kategoria. Jak się okazało, niestety nie. Jesteśmy zapisani do kategorii starszej. No cóż wtedy i tak wystartowaliśmy w błogiej nieświadomości, że Ci wszyscy więksi i silniejsi przeciwnicy to Ci, którym mamy kiedyś dorównać.

Obserwujemy zawodników i próbujemy zgadywać z kim mamy pierwsza walkę. Wiemy tylko, że jest Słowakiem. Po dłuższym obstawianiu typujemy prawidłowego zawodnika. Po rozgrzewce wiemy już, że kata robi dobrze.

– No to co Unsu? (Kata ze stylu Shotokan). Pytam Oliwiera, choć znam odpowiedź.

– Nie mam nic lepszego.

– To zrób najlepiej jak potrafisz.

W końcu nasza walka. Oliwier zaczyna jako pierwszy. Widzę kątem oka, że jego przeciwnik patrzy i grzeje się w rogu tatami. To daje mi nadzieję, że jednak trochę obawia się Oliwiera. Wykonał to kata w bardzo dobrym stylu.

Teraz kolej Słowaka. Robi Papuren (kata ze stylu Shito-ryu). Pierwszy raz widzimy takie kata. I obserwujemy z otwartymi ustami. No on chyba nigdy nie skończy. Myślę sobie patrząc na to ile trwa wykonanie tego kata. W końcu skończył. Raczej wiem, że wynik jest przesądzony ale nadzieję mam do końca. Niestety Słowak wygrywa. Zasłużenie zresztą.

Oliwier schodzi z tatami.

– Widziałeś co on robi? Rewelacyjne to kata. Muszę się go nauczyć.

– Też dobrze robiłeś. Mówię do Oliwiera. Nie jest Ci przykro?

– Trochę ale widziałem jak robił. Był naprawdę dobry. Myślę, że przejdzie dalej.

Faktycznie Słowak wygrał jeszcze dwie walki.

Podziwiałem wtedy Oliwiera za to jego podejście. Widziałem, że było mu smutno ale chwilę posiedział po czym mówił. Dobra muszę więcej ćwiczyć i już wiem co muszę zmienić. Postanowiłem wtedy, że będę go wspierał do momentu, kiedy będzie miał ten zapał. Bez względu na wyniki. Nie wiedziałem tylko, że to potrwa aż tak długo.

Wracając do domu rozmawialiśmy o poziomie na zawodach i wszystkim co musimy zrobić aby spróbować cokolwiek powalczyć na zawodach takiej rangi.

Powiedziałem wtedy Oliwierowi o moich spostrzeżeniach. Miałem je już wcześniej. Wynikały ze startów w różnych zawodach a dziś potwierdziły się po raz kolejny.

– Boisz się jak wychodzisz na matę? Zapytałem.

– No zawsze się stresuję.

– Wiem, to widać. Ale powiem Ci coś. Pamiętaj o tym, że nie tylko Ty się boisz. Każdy z Twoich przeciwników, który wychodzi na tatami się stresuje. Tak jest przy każdej walce. Weź to pod uwagę następnym razem. Ten Słowak dzisiaj jak zobaczył jak robisz Unsu też zaczął się dogrzewać. Myślę, że bał się, że przegra.

– Dobrze, spróbuję o tym pamiętać.

Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że moje słowa zapadną mu tak głęboko w pamięci, że przypomni mi je później przy sytuacji poza zawodami, a ja będę bardzo dumny, że mogłem go czegoś nauczyć. Zresztą to, że wziął sobie te słowa do serca było coraz bardziej widać podczas kolejnych startów. Być może nie od razu dających nam miejsce na podium ale pozwalającym zdobywać pojedyncze chorągiewki lub większe ilości punktów, a tym samym zwiększające pewność Oliwiera podczas zawodów.

Dodaj komentarz